o Nas/about Us

Jak to się zaczęło???

   

Zaczęło się od filmu Lassie wróć, ciekawe czy jest ktoś, kto go nie oglądał? :)
Choć wychowywałam się z pieskiem „wieloowocówką” o imieniu Perełka marzył mi się taki przyjaciel jak collie, ale nie bardzo były warunki na pieska dużej rasy.

   

W roku 1992 jechałam do szkoły do Poznania i w pociągu poznałam Panią z młodziutkim „mini colie”, suczka miała na imię Lady chyba była trikolorką albo bardzo ciemnym śniadym Szetlandem. Razem z koleżanką byłyśmy nią zachwycone mądra i do tego taka piękna!

   
Od tego momentu marzyłam o owczarku szetlandzkim…. Marzyłam kilka lat, miałam nawet wybrane imię : Szeri, Szerinka.

   

Od chyba 1997 roku (jak się nie mylę) odbywały się w Lesznie wystawy na które, chodziłam i oglądałam psiaki. W 2003 roku po wystawie zobaczyłam… małą jasnośniadą kulkę z błękitnym oczkiem…nogi mi się ugięły, klucha w gardle, łzy w oczach…tak to była ona ta jedna, jedyna, ukochana, wymarzona przez ponad 10 lat Szerinka!!!!

To było niesamowite uczucie.

   

Szeri podbiła serca całej mojej rodziny, wszystkich znajomych i przyjaciół!

Szerinka jest śniadym merle co powoduje, że jest suczką nie wystawową i nie hodowlaną, co nie przeszkadza absolutnie w byciu najcudowniejszym przyjacielem jakim może być pies!

Od Szerinki zaczęła się cała przygoda z owczarkiem szetlandzkim sheltie 

Szukając informacji o rasie w grudniu 2003 trafiłam na jedno forum, potem w 2006 roku na drugie. Dzięki ludziom/hodowcom, których tam poznałam i tym, że potrafili/potrafią dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem mogłam poznać bliżej tą piękną rasę. I choć wiele już wiem, to cały czas czegoś nowego się o niej uczę.

    

…… po paru latach zapragnęłam mieć drugą szetlandkę tym razem na wystawy...

  
Trafiłam przypadkiem na zdjęcie 2-dniowego miotu tej rasy w hodowli Z Kojca Coli.

   
Po raz drugi wpadłam po uszy jak zobaczyłam to małe cudo. Jest nim PERL PRINCESS Z Kojca Coli. Suczka o przecudownym charakterze! Kolejny cudowny członek naszej rodziny!

   

Suczka kochająca wystawy, tym samy zrobiłyśmy uprawnienia hodowlane

oraz w październiku 2013 złożyłyśmy wniosek o przydomek hodowlany,

który 25 lutego 2014 został zaakceptowany.

    

Przydomek miał mieć nazwę Sherin lub Marsheri od mojej pierwszej miłości Szeri, jednak moje propozycje nie zostały zaakceptowane.

  

Jedną z kolejnych propozycji było właśnie Marvifeel (nr rejestracyjny 4137/M) co jest częścią mojego imienia a „feel” z angielskiego znaczy „czuć” „poczuć się”.

    

Marzę o tym ,aby każdy kto zobaczy moje Szetlandy poczuł to, co ja poczułam gdy zobaczyłam Szerinkę i po paru latach Perełkę, aby poczuł się wyjątkowo i zapragnął takiego przyjaciela na lata jakim są moje owczarki szetlandzkienajcudowniejsza  rasa pod słońcem!